
Rodzina samochodem, a ja, z uwagi na obowiązki, miałem dojechać na drugi dzień rowerem. Założenia były ambitne. Szybkie dostanie się do Janowca, przeprawa promem na drugi brzeg Wisły. Krótka wizyta w Kazimierzu Dolnym, by obrać ostateczny kurs na Nałęczów. Z tego dnia zapamiętam na długo, a może nawet na zawsze jedno – wiatr. Zdążyłem wyjechać z miasta i uderzył mnie prosto w japę. Okładał tak niemiłosiernie, że aż zastanawiałem się, jak ten miłosierny Bóg może spokojnie się temu przyglądać. Przypomniała mi się też bajka, w której Wiatr i Słońce założyli się, kto szybciej zdejmie palto z człowieka. Tylko ja miałem wrażenie, że tym razem zakład idzie o zdjęcie człowieka z roweru. I gdyby nie to, że gdzieś tam na mnie czekano, bez wahania zmieniłbym kierunek jazdy.

Miłe akcenty... hmmm... podróż promem, kilka malowniczych wąwozów i krajobrazów oraz uratowanie motylka, który w ramach wdzięczności pozwolił się obfotografować ze wszystkich stron.
Jednak podsumowaniem całej drogi niech będzie nazwa jednej z mijanych miejscowości – Okrężnica.
Karol
PS Sam Nałęczów okazał się bardzo przyjemnym miejscem z pięknym parkiem. Co ciekawe i warte uwagi, znajduje się w nim "Aleja Gwiazd Kolarstwa Polskiego".
(30.09.2017 / Karol / szosa / 100 km)
fot. K.




