Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kozienice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kozienice. Pokaż wszystkie posty

20.05.2018

Kozienice...i ich okolice (20.05.2018)


Świetna pogoda, równa droga. Zadowolone nogi, nakręcony łeb, stado bocianów i jeden raz sklep. Gdzieś za Kozienicami pomyliłem drogę, ale w porę się opamiętałem i przecinałem powietrze chyba jeszcze szybciej. 

M.

(20 maja 2018 / M. / szosa / 115 km)



Obelisk (z roku 2009) ku czci poległych w Puszczy Kozienickiej
żołnierzy 31 Pułku Strzelców Kaniowskich


 Chwila na bidon i bułę


 
Wjazd na teren zespołu pałacowo-parkowego,
pierwotnie – w latach 1778-1791 – zbudowanego 
dla króla Augusta Poniatowskiego







Kapliczka i nabożeństwo majowe obok ronda, pomiędzy blokami. 
Zazwyczaj widuję na wsiach, w zgoła innej scenerii.

Pęd, pęd, pęd!

Poświętne

Radom. Chmury nad ul. Tarnobrzeską

30.07.2014

Wyścig Dookoła Mazowsza i cmentarz z Wielkiej Wojny (30.07.2014)

Jedna z premii górskich

Tytułowa wyprawa była wieloczęściowa i zmienna. Przed samym południem wyruszyliśmy z Karolem w kierunku jednej z premii górskich kolarskiego, etapowego, 57 Międzynarodowego Wyścigu Dookoła Mazowsza (Mazovia Tour). Po obejrzeniu dynamicznego przejazdu 104 zawodników, mój kompan niestety był zmuszony (o zgrozo przez dziewczynę) wrócić do domu.

Żądni kolarskich wrażeń, już w innym składzie, pomknęliśmy w stronę kolejnej z premii, a później dotarliśmy na miejsce mety w Kozienicach. Tam nacieszyłem oko finiszem i jeszcze bardziej radującym mnie widokiem przepięknych szosówek. Uległem też czarowi słów maniakalnego komentatora sportowego, który dziesiątki razy wykrzykiwał: Wojciech Migdał! Wojciech Migdał! Co ciekawe wyniki tego etapu wygłosił tylko raz, w dodatku niewyraźnie, a jego faworyt niestety nie trafił na podium (klasyfikacja III etapu: 1. Alex Rasmussen, 2. Eryk Latoń, 3. Mateusz Komar).

Tego dnia zwiedziliśmy też zapomniany, stuletni cmentarz z okresu I wojny światowej (przed II wojną światową nazywano ją Wielką Wojną i zapisywano wielkimi literami jako nazwę własną). Leżą tam austriaccy i rosyjscy żołnierze, którzy zginęli w okolicach Aleksandrówki w latach 1914-1915. 

Obyło się, o dziwo, bez zdarzeń nietypowych. Jednak powrót bardzo męczący. Upał i wiatr, ale na pocieszenie powracająca myśl o własnej kolarzówce...

M.

(30.07.2014 / cz. I: M i K, cz. II: Ma i Mb / mtb / 101 km)