Jednak przychodzą chwile, gdy tęskni się za bezdrożami bez asfaltu... Wjazd w las nie na górskim, przełajówce, gravelu czy innym wynalazku, lecz na ulubionej kolarzówce, też może się udać. Oczywiście w granicach rozsądku, przy łaskawości ubitego piachu i mniej rozciapanego błota. Miły, choć trochę chłodny wypad.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty
27.03.2017
14.02.2016
Zwykle luty ostro kuty (14.02.2016)
Walentynkowa szosa, czyli zmarznięcie w imię miłości do kolarstwa. Było zimno, jest cieplej, ale nogi zdrętwiały. Pora na upał.
M.
(14.02.2016 / szosa)
(14.02.2016 / szosa)
7.02.2016
Ziąb (07.02.2016)
Zzz... znudzony, zmarznięty i zawiedziony. Podobnego dnia, lecz 37 lat temu, Pluton znalazł się bliżej Słońca niż Neptun. Ja oddaliłem się od niego bardziej niż Planeta X (Nibiru?) w najdalszym jej położeniu.
M.
(07.02.2016 / szosa)
15.01.2016
Sezon trwa cały rok (15.01.2016)
Spotkanie dwóch bałwanów. Tej zimy góral wrócił do łask. Zdjęcie w drodze z pracy. Wszak sezon trwa cały rok!
M.
(15 stycznia 2016 / mtb)
6.12.2015
Grudniowa szosa (06.12.2015)
Przez
półtora miesiąca mój kontakt z rowerem (tylko górskim) ograniczał się
do miasta. Dziś po raz pierwszy od chwili siarczystej gleby wyskoczyłem
na szoskę. Grudniowy wietrzyk, wczesny zachód słońca, uda trochę
odzwyczajone od wysiłku (ale nie wymiękły) i przeogromna satysfakcja.
Całe szczęście bez żadnych przygód.
M.
(06.12.2015 / szosa)
Subskrybuj:
Posty (Atom)








