6.05.2014

Jest zimna wódka. I piwo (06.05.2014)




Popołudniowe 33 km. Początek przy radomskim, przebudowywanym lotnisku, gdzie system nerwowy, doszczętnie zdruzgotany w pracy, został ukołysany pomrukami ćwiczącej eskadry Orlików. Finałowo znalazłem się na skaryszewskich uliczkach, do których dotarłem sam nie wiem jak, drogami pustymi, cichymi i przynoszącymi spokój. Z banalnej trasy wykwitło mnóstwo przejazdów, ścieżek, maleńkich odkryć i wiele nowych radujących i ratujących głowę – pomysłów na rowerowe zabawy.

W najdalszym punkcie wyprawy spytałem o zimny Tymbark. Ekspedientka odparła chłodno:
– Jest zimna wódka. I piwo.

Na zdjęciach mikroskopijny ja (niby nie w kiblu, ale też w odbiciu), potem niewielki (budzący śmiech w całej Polsce) port lotniczy (przynajmniej tak o tej budowli mówią tablice), a najniżej chmura, którą dr inż. Jan Pająk (badacz UFO) prawdopodobnie zakwalifikowałby jako zamaskowany magnokraft typu K1 albo K3.

M.


(06.05.2014 / M. / mtb / 33 km)

2.05.2014

Mokra majówka (1-2.05.2014)


Wyczekiwany początek miesiąca zawiódł pod względem synoptycznym, ale miało to i swe dobre strony. Wychodząc z założenia, że czasem trzeba być twardym jak ninja z reklamy, pierwszego maja, pomimo uciążliwego wiatru, przejechaliśmy 61 kilometrów z groszami, natomiast drugiego 50 – niestety także w deszczu. Dzięki asyście kolarza szosowego, który towarzyszył nam w drodze powrotnej, pobiłem własne rekordy tego odcinka.

Deszczyk zacinał, błotko chlapało na twarze, a zimne powietrze rozkosznie chłodziło klaty. Ostatnie 20 kilometrów, po pożegnaniu się z szosowcem, przebyliśmy przy lekkich rozbłyskach słońca. Schnąc szybciej z każdym kilometrem, czuliśmy, że kolejny dzień w siodle, mimo pogody, był dobrym wyborem.

Talent do spotykania ciekawych ludzi nie zawiódł mnie i tym razem. Wąsaty dżentelmen (w sklepie), lustrując napisy na naszych koszulkach, śmiało rozpoczął rozmowę. Fragment nie mojej wymiany zdań z tym panem:

– Jesteście przedstawicielami tych firm?
– Tak. Rowerami dostarczamy rzeczy do sklepów.

Sprzedawczyni też delikatnie włączała się w rozmowę, a pan wpatrywał się w nas zamglonym wzrokiem, by w końcu podjąć temat kopalni piasku.

M.

(1 i 2 maja 2014 / Ma i Mb: 61 km, Ma i Mb + Ł: 50 km / mtb)

PS Jedynie kilka śmiesznych ujęć, w dodatku nieudanych (z 2 maja), bo czasu nie było, w kółko lał deszcz, a dłonie marzły.

27.04.2014

XXVII Frajda Rowerowa (27.04.2014)



Drugie zetknięcie się z wyścigiem organizowanym przez radomski MDK nie należało do sympatycznych. Paskudna pogoda: ciemno i deszcz, deszcz i ciemno, a w dodatku całkowicie spontaniczna i niezbyt rozsądna decyzja o starcie Eryka, sprawiły, że dzień ten nie był udany. Przysporzył stresu i młodemu, i Oldze, i mnie. No nic, nie zawsze bywa cudownie. Pamiątkowy dyplom za zajęcie V miejsca wzbudza sentymentalne uczucia i cieszy.

M.


(27.04.2014 / Eryk / mtb)

Link do relacji organizatorów: